Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kukurydza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kukurydza. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Jeżeli ten szmat jest flanel, to kukurydz jest zbóż!

Jeżeli ten szmat jest flanel, to kukurydz jest zbóż!

25 września 2005
Tak mawiał pewien kierownik produkcji, pochodzący z Łodzi. Niestety – nie pamiętam jego nazwiska. Pamięta je na pewno mój nie świętej pamięci były mąż, Tylko że ja nie życzę sobie mieć z nim okoliczności.
To przez niego nienawidzę gotować (przynajmniej mam winnego!). Albowiem Nieboszczyk nie lubił jadać w domu. Nie to, żeby mu nie odpowiadała moja kuchnia. To by było za proste. Otóż Nieboszczyk wolał przepuszczać forsę na obiady na mieście okradając w ten sposób własne dziecko oraz żonę, bo przyjście na obiad do domu na określoną godzinę straszliwie, niewyobrażalnie, potwornie zamachnęłoby się na jego wolność osobistą. A swojej wolności Nieboszczyk musiał bronić jak niepodległości
No jak już jesteśmy przy tych przykrych tematach. Mąż Nieboszczyk był łaskaw kiedyś zapewnić Dzieciowi siurpryzę w postaci wizyty u Piotra Bikonta. Bikont podał Dzieciowi i swoim córeczkom nieskomplikowane danie kolacyjne, które wzięłam w komis, niekoniecznie na kolację.
Do ziemniaczanego piure – o, przepraszam. To nie mają być tłuczone kartofle w najgorszej wersji stołówkowej: źle odcedzone, rozbabrane i przesolone. To ma być puree – aksamitny krem pachnący masłem i śmietaną. Do niego dodaje się kukurydzę. Może być z puszki. To jedno z niewielu warzyw, które zapuszkowane nadaje się do zjedzenia.
A kukurydz jest zbóż. Słowo.