12 czerwca 2008
Wczoraj obejrzałyśmy z Dzie(g)ciem po raz czwarty ten sam odcinek Agentki do Zadań Specjalnych, wraz z jej walizą, rurą, chudą dupą i kwaśną miną. Jadłyśmy akurat sałatkę Jamiego (młode kartofelki, kapary, koperek, skórka z limonki i oliwa aromaterapeutyczna). Najpierw opcja była obraz bez głosu, ale Dzieć powiada:
Wczoraj obejrzałyśmy z Dzie(g)ciem po raz czwarty ten sam odcinek Agentki do Zadań Specjalnych, wraz z jej walizą, rurą, chudą dupą i kwaśną miną. Jadłyśmy akurat sałatkę Jamiego (młode kartofelki, kapary, koperek, skórka z limonki i oliwa aromaterapeutyczna). Najpierw opcja była obraz bez głosu, ale Dzieć powiada:
- Daj ten głos, niech się zdenerwuję.
No, to odpaliłam z pilota.
Tą razą Agentka znęcała się nad panią Małgorzatą. Do rury wleciało śniadanie pierwsze i drugie (kanapki na zwykłym chlebie, z wędliną, do każdej pomidor), arbuz ze skórą, banany ze skórą, rodzynki, owoce kandyzowane. Gdyby był w pobliżu słoń, Agentka też by go upchała do rury razem z trąbą. Jako alternatywę Agentka pokazała identiko kanapki, tyle, że na chlebie ciemniejszym nieco (jak sądzę – barwionym słodem), z wędliną, sałatą i plastrem pomidora. Sałata jest cholernie zdrowa, bo najlepiej ze wszystkich warzyw chłonie ołów (mnie po sałacie żołąd napieprza, ale proszę, możemy przyjąć, że to wina mojego organizmu a nie sałaty). Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego plasterek pomidora jest zdrowszy od całego pomidora.
Jak już skończyła ten taniec przy rurze, rozpoczęła numer z trzepakiem. Na wieszaku w kształcie trzepaka miała porozwieszane ubrania pani Małgorzaty.
- Z tych spodni wiesz co? Trochę wyrosłaś – powiedziała z satysfakcją.
- A tę bluzeczkę lubisz, prawda? Chyba ją kupowałaś razem z Dodą.
I już wiem, dlaczego nie lubię Agentki. Po prostu jest to program, w którym ośmiesza się uczestników. Oglądam zagraniczne programy o dietach i odchudzaniu. Nigdzie nie ma tego tonu wyższości, satysfakcji i ukontentowania faktem, że ktoś utył, źle wygląda albo że niemądrze się odżywia. Odwrotnie. Jest troska i chęć niesienia pomocy.
– Ona ma jakieś kompleksy i je sobie w tym programie leczy! – stwierdził Dzieć i zapytał: – Może byś się tak, Cocie, zgłosił do tego programu i tę Agentkę opierdzielił?
No cóż. Może i dla potraktowania Agientki tak, jak ona traktuje swoje pacjentki? klientki? – warto by było się zgłosić. Ale, z drugiej strony to program wybitnie niskobudżetowy, więc atrakcja żadna no i pytanie, jak wygląda selekcja. Nie mam nadwagi, tylko zbędne dwa kilogramy, więc szanse na załapanie się raczej mizerne.
W każdym razie ośmieszanie i upokarzanie gości to nie jest to, czego oczekuję od tego rodzaju programu.