Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajko gotowane w śmietance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jajko gotowane w śmietance. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 marca 2013

Jajeczko pani Cesi

Jajeczko pani Cesi
1 listopada 2005
Widziałam kiedyś dokument. Dokument pokazywał dziką puszczę. Głos z offu uświadamiał widzowi prostą prawdę:
- Na świecie jest tylko jedno stworzenie, które jeśli dojdzie do wniosku, że ma ochotę coś zjeść, to to coś od razu można uznać za martwe. Tym stworzeniem jest człowiek.
W kadrze pojawiał się człowiek. Za wszystkie imponderabilia, dewocjonalia i precjoza miał przepaskę biodrową.
Głos z offu uświadamiał widza, że tarantule – chociaż jadowite – są pyszne. Jednakowoż jest z nimi pewien kłopot: muszą być do gara wrzucone żywcem.
Człowiek w przepasce wypatrzył dorodną tarantulę. Złapał ją gołymi rękami. Po czym zawiązał jej odnóża na supeł, zawinął niebogę w liść jakiejś rośliny i poszedł szukać następnej, bo podobno jedną nie bardzo można się najeść.
Na szczęście jajko nie jest jadowite i nie ma nóg. Łatwiej też jest je upolować. Jednym jajkiem tez nie bardzo można się najeść. No, chyba że jest to jajeczko pani Cesi.
Danie wytworne w swojej prostocie. Trzeba tylko mieć naprawdę dobrą, świeżą śmietankę. Tę oto, mniej więcej dwunastoprocentową śmietankę trzeba zagotować w maleńkim garnuszku, a następnie wbić do niej jajko i jeszcze chwilę potrzymać na gazie, żeby się ścięło. Mniam, mniam.