Zupa dziadowska
30 grudnia 2005
Stary rok zostanie zamknięty konsumpcją zupy, zwanej dziadowską, gdyż rok ten był dla mnie ni plus ni moins, tylko dziadowski.
No to tak. Ugotowałam włoszczyznę. Jak się ugotowała, odłowiłam ją i wrzuciłam do wywaru ziemniaki pokrojone w kostkę. Następnie pizgłam do gara zacierki. W wersji ortodoksyjnej dodaje się jeszcze cebulę, podsmażoną na oleju. Ponieważ ja nie jestem ortodoksyjna, tylko wręcz przeciwnie, jak najbardziej reformowana, tę daną cebulę (prawdę mówiąc: dwie) podsmażyłam na bekonie.
Szczęśliwego Nowego Roku, żeby Państwa nie bolało w boku (w kroku?!). Żeby jedyną dziadowską rzeczą w Waszym życiu, była zupa dziadowska.